Jubileusz s. Krystyny

„Karmel – to droga najlepsza dla mnie”

Jubileusz 65 – lecia Pierwszej Profesji Zakonnej i 90 lat życia siostry Krystyny od Krzyża

 Z wielką radością i  wzruszeniem pragniemy opowiedzieć o wyjątkowym wydarzeniu w naszej wspólnocie. Dane nam bowiem było uczestniczyć w obchodach 65 – lecia Pierwszej Profesji Zakonnej  i 90 – tej Rocznicy Urodzin naszej Siostry Krystyny od Krzyża.  Na Uroczystości, podczas której wyśpiewywałyśmy  dziękczynne „Te Deum…”,  obecni byli: NO Prowincjał Jan Malicki OCD, ojciec Tobiasz Zarzecki OCD przełożony klasztoru na Solcu, kapłani zaprzyjaźnieni z naszą wspólnotą, III Zakon karmelitański,  nasi znajomi oraz dobroczyńcy klasztoru. Życzenia i upominki nadeszły także od naszych sióstr, za co już teraz serdecznie dziękujemy i obiecujemy przesłać pamiątkowe obrazki i osobiste podziękowania w imieniu Jubilatki.

Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył NO Prowincjał. On  też wygłosił homilię do Ewangelii. Ukazał w niej losy naszej Jubilatki, podkreślając fakt, iż Jezus był towarzyszem jej całej drogi życiowej, która stała się odpowiedzią na wezwanie: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście, a ja Was pokrzepię.  Nasza Siostra przyszła do Jezusa i została pochwycona przez Jego Miłość. Nasz Ojciec akcentował także, iż  losy Siostry Krystyny zostały naznaczone historią naszej ojczyzny i pozostawiły swój ślad w biografii Jubilatki.

Pokrótce przedstawmy więc jej drogę do Karmelu. Siostra Krystyna przyszła na świat 1 lutego 1928 roku w miejscowości Tarnowskie Góry na Śląsku. Była drugim dzieckiem w inteligenckiej rodzinie Stefanii i Józefa Kępińskich. Tato był dyrektorem szkoły powiatowej w Siemianowicach, a mama nauczycielką. Miała starszą o 10 lat siostrę Zofię. Na początku wojny rodzina podzieliła los wielu tysięcy Polaków zesłanych na Syberię.  Jak mówi sama siostra  Krystyna: „ moje szczęśliwe dzieciństwo zakończyło się, gdy miałam 11lat”. Wakacje pamiętnego 1939 roku cała rodzina tradycyjnie spędzała w letniskowym domku w Piwnicznej.  Wobec widma wojny okazało się, że powrót do domu nie jest możliwy. Rodzice zdecydowali o ucieczce na wschód. Niestety po osiedleniu się w Kowlu wszyscy zostali aresztowani i wywiezieni na Syberię. Przez rok przebywali w obozie koncentracyjnym w surowej tajdze, a następnie osiedlili się niedaleko Tomska.  Po amnestii w 1942, tato wraz z mamą pracowali w Uzbekistanie na plantacji bawełny, by móc sfinansować podróż do tworzącej się polskiej Armii generała Andersa. Niestety  w tym momencie losy rodziny rozeszły się. Tato pozostał wraz z żoną chorą na tyfus plamisty, a Krysia i Zosia opuściły Uzbekistan. Wtedy właśnie 14 lenia – Krysia po raz ostatni widziała rodziców. Mama po niedługim czasie zmarła wycieńczona chorobą. Dziewczęta, nie wiedząc o tym, dotarły do tworzącej się polskiej arami i zostały wcielone do junaczek. Wraz z armią dotarły do Iranu, a później popłynęły statkiem przez ocean do Republiki Południowej Afryki, rozpoczynając kolejny etap swojego życia. W międzyczasie tato powrócił do Polski  i  nawiązał korespondencyjny kontakt z córkami. W RPA Krystyna skończyła szkołę, zdała maturę, po czym podjęła pracę w banku kolonialnym.  Zosia założyła rodzinę, a  Krystyna w 1951 roku po rekolekcjach prowadzonych przez ojca redemptorystę, mając 23 lata rozeznała, iż pragnie podjąć życie w karmelitańskim klasztorze kontemplacyjnym w Kapsztadzie. Przyjęła habit i imię Krystyna od Krzyża, a następnie złożyła  Pierwszą (1953r) i Uroczystą Profesję(1956).

Od 2000 roku Jezus związał naszą wspólnotę karmelitańską w Spręcowie z losem siostry Krystyny.  Siostra  po 60 latach nieobecności w ojczyźnie przybyła do Polski na roczny pobyt, który za sprawą Opatrzności Bożej przemienił się w stałą konwentualność w naszym karmelu. Bóg wybrał dla niej nasz klasztor, który przecież powstał na ziemi ofiarowanej przez Mikołaja Szuszyńskiego,  oficera Armii Krajowej podobnie jak nasza Siostra zesłanego na Syberię i cudownie ocalanego za przyczyną Matki Bożej szkaplerznej.

Dziedzictwo jakie nam Siostra przekazuje opiera się  na  miłości do Boga, do ojczyzny i polskiej mowy, na umiłowaniu rodzimych zwyczajów i tradycji, piękna polskiej literatury i muzyki. To wszystko nabiera szczególnej wartości w czasie, kiedy młodym osobom zaciera się pojęcie patriotyzmu i lansowany jest raczej styl bycia nowoczesnym Europejczykiem bez odniesienia do ziemi ojczystej. Siostra uczy nas także dostrzegać we wszelkich okolicznościach rękę dobrego Boga. Całą swoją drogę życiową widzi jako tę, która doprowadziła ja do Karmelu. Oddajmy jej głos:

„Wielu ludzi dziwiło się, że pamiętam raczej dobre rzeczy i piękne. Mam nawet piękne wspomnienia z tych tragicznych lat. Pytają mnie – „Jak to jest?”. Naturalnie, ja pamiętam też tragiczne i smutne rzeczy, ale chyba jest to część mojego usposobienia, że raczej pamiętam to,  co jest piękne i dobre. To robi na mnie większe wrażenie niż to, co jest złe i brzydkie. Jak znalazłam się w Iranie, miałam wtedy 14 lat, pomyślałam sobie: „Po co, po co się tego trzymać –  tych smutnych wspomnień? Ja mam jeszcze całe życie przed sobą. Po co sobie zatruwać moje życie tym rozgoryczeniem i użalać się nad sobą. To wszystko już przeszło. Pan Bóg pozwolił na to wszystko”. Na pewno gdyby to się nie stało – nie miałabym mojego powołania do Karmelu…”

Powyższym fragmentem pochodzącym z autobiograficznej książki Siostry Krystyny pt: „Całe moje życie” rozpoczęła się prezentacja multimedialna, na jaką po uroczystym obiedzie zaprosiłyśmy naszych szanownych gości. Zdjęcia z minionych lat i nagrane na żywo wspomnienia Siostry stanowiły swoistą narrację jej drogi życiowej.

Dziękujemy Jezusowi za naszą dostojną Jubilatką. Dziękujmy za to, że On sam był i jest nadal towarzyszem jej drogi. Dziękujemy za wszelkie łaski jakie otrzymała osobiście i za które stały się udziałem naszej wspólnoty i Prowincji. Wielbimy Boga za łaskę silnej wiary przekazanej  Siostrze przez rodziców. Wiara ta mimo tak wielu przeciwności nie załamała się, lecz wzmocniła w tyglu doświadczeń, dojrzała i dziś na naszych oczach wydaje swój plon.

Dla naszej Jubilatki podczas wspólnotowego świętowania odśpiewałyśmy  pieśń, jaka powstała z okazji jej Złotego Jubileuszu, pierwszego świętowanego w historii naszego karmelu w 2003 roku. Autorką muzyki i słów jest nasza siostra Alma:

„Towarzyszem mej drogi jest Jezus mój Pan

Sam się drogą uczynił, którą dobrze znam

On jest drogą i celem, On początek i kres

Zakorzenił mnie w sobie i on we mnie jest”.

– Żyje we mnie wciąż ten sam Miłosierny Dobry Pan”.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.